wtorek, 9 sierpnia 2011

Między nami w Między Nami Cafe - Bracka 20

Są miejsca kultowe, aczkolwiek nienachalne. Pamiętam, jak w czasach licealnych, czyli dobrych 10 lat temu, jeździliśmy na latte i rogalika do Między Nami. Przy wejściu wisiała kartka z napisem "Wstęp tylko z kartami klubowymi". Dla wielu wejście tam stanowiło więc pewne wyzwanie, natomiast faktem jest, że te karty nigdy nie istniały, zagwarantowały jednak odpowiedni rodzaj klienta :) Można śmiało stwierdzić, że to zwykła kawiarnia dla znajomych. Na rynku już kilka lat temu pojawiły albumy z muzyką sygnowane przez lokal. Nie do końca pamiętam ideę, natomiast rozumiem, że wzorem były kluby/restauracje/i hotele w jednym, czyli sieć Buddha Bar oraz słynny paryski Hotel Costes. Z całej trójki inwestuję tylko w kompilacje Buddha Bar, bo mimo upływu lat, nie nudzą się i przenoszą mnie myślami do spa, na egzotyczną plażę lub przypominają o dobrej kolacji. W każdym razie, cieszę się, że jednemu z warszawskich miejsc (poza Fabryką Trzciny) udało się wypuścić "własną" muzykę, a ja nadal mam gdzie chodzić na kawę przy Brackiej.

Kasia S. :)